i know you want some more...



whoa shie i joł!
już wystarczająca dawno temu były święta, więc mogę coś napisać. nie, że jakoś mi strasznie chce, ale by mi nie skasowali tego cudeńka za lenistwo.

święta były. i tyle o nich.
za to sylwester, a w sumie dwa sylwestry wygrały. zasysanie, dekarbyści, kocie, i drzemki popołudniowe. stepy akermańskie, ping pong, bigost ze strupami pani ani i makaron. wujek janusz, sobole i murowaniec dostają odemnie wdecha 2006. kozacki wyjazd. a jak. i niech żałują egoistowcy, imprezujący z gejami z putami "lekko za kostkę" i Ci którzy byli w poznaniu i wrocławiu naraz. wyjazd był prze.

sesja czai się za rogiem. dziś syknęła politologią. będzie wesoło. a jak ma być. ups&downs ale co się będziemy przejmować. fajne w sesji jest to, że "zbliża ludzi" jak to powiedziała moja malutka. poznałem dziś z 5 czy 6 dziewczyn, i nie że jakaś jest warta uwagi większej, a jeżeli już to nie mojej uwagi, bo moja jest zaprzątnięta pewną piękną mieszkanką piaskowego miasta, zgubiłem wątek...za bardzo się na składałem. chodzi z grubsza o to, że nie ujmując nic alanowi i monice, to oni mogę mnie mieć już nawet dość trochę;) ja bym siebie miał... aaa znowu. fajnie jest znać więcej osób niż mniej. basta.

zaczynam zabawę w allegrowicza. ciekawe czy da się na tym zarobić. albo nie stracić przynajmniej.

akcja jest taka, że jak wygram coś w lottomacie, to otwieram skatepark. strasznie sie zajarałem, i mam tyle pomysłów, że w szoku jestem. nie zdradzę ich, bo ktoś wygra przedemną te grube bańki, i mi podpierdzieli pomysła.

snoop jest zajebisty. nie ma, ze nie.

nie mieszcze się w spodnie, w które się mieściłem rok temu. nie jest dobrze. a to lubiane były spodnie.. das ist nicht gut.

durchfall.

jak mi się sesja zda, to chyba wezmę się za zrobienie dyplomu.aa no i wiem o czym nie napisałem. work and travel będzie grany. iPhone zadecydował;)

nadal stacjonuje z moim taborem przy ostrobramskiej, i nie wiadomo kiedy będzie dalsza eskapada. mam nadzieje, ze gdzieś zacumujemy w miare blisko wszystkiego, a nie jak to usłyszałem niedawno na Targówku. jak oni pójdą na targówek, to ja spierdzielam na rapperswilską.
" Ulica Rapperswilska otrzymała swe miano 14.V.1928 od miasta Rapperswil w Szwajcarii. " taki bix.

dużo dobrego, trochę tamtego, niewiele innego, czasy się zmieniają, ludzię się zmieniają, a moja Kasia ciągle siedzi na najwyższym stopniu podium, i żaden cyryl czy katrina jej nie straszna. mua:*


będzie śnieg?
mufasa 2007-01-23 22:36:55
skomentuj (10)