![]() |
zulus na ośce.wchodzę do sklepu osiedlowego i patrzę, że przedemną stoi murzyn z żoną. Taki hardcoreowy murzyn, w skórzanych sandałach, z jakąś dziwną czapką, w jakiejś piżamce beżowej w zielone stworki, i chce kupić aktywację jakąś taktak pop whatever. i powiedział, że chce największą z możliwych (w sensie, taka, gdzie ma opór flow do wygadania). i co? i ta gruba, potwornie gruba, debilka, starsza córka szefowej, która śmierdzi potem jak stary bej, ale na koszulce ma świecąco srebrzysty napis "fashion girl", mówi: - mam orange za piątke i heje za piątkę i największy to chyba będzie tak tak za dziewiątke. czarny brat troche nie ogarnął, więc mówi, że bierze dwie dziewiątki (bo 9 jest większe niż 5, nie?). wtedy ja wkroczyłęm do akcji, udało mi się odkręcić całą sytuację i pobrał to co chciał. ale w szoku byłem, że grubasica widzi murzyna i zamiast poprosić kogoś, kto zna angielski, to mówiła polingilszem aka. G Ł O Ś N O I P O W O L I. demyt. a potem bond. bond jak bond. troche pozarywał panien, rozpierdolił astona, sprał parę typów, ale uwaga zakochał się. więc jakaś nowość jest. film spoko. namówił mnie (film, bond, daniel craig aka putin - zauważyliście, że on tak wyglada. my name is bond. władimir bond) do zabrania się za siebie. ciekawe ile wytrwam. oby jak najdłużej. no to bix. mufasa 2006-11-19 23:56:46 skomentuj (15) |